kremy z filtrem - giĹĽycko hotele - hotele kielce -
sobie na niewielką zmianę w naszych planach - zdecydował. Rozejrzał się. W rzednącej mgle dostrzegł ciemny zarys. - Panie Tynianie - rzekł do alcjonity - tam chyba jest zagajnik. Zbierz pozostałych i ukryjcie się pośród drzew, nim nadjadą gwardziści. Ja zaraz do was dołączę. - Potrząsnął wodzami swego rumaka. - Faranie, chcę zamienić kilka słów z panem Olvenem - zwrócił się do złośliwego srokacza o zmierzwionej sierści i paskudnym pysku.
Faran zestrzygł nerwowo uszami, po czym ruszył galopem.
- Opuszczamy cię tutaj, panie Olvenie - oznajmił Sparhawk rycerzowi kremy z filtrem prowadzącemu kolumnę. - Z tyłu nadjeżdża pół setki gwardzistów. Chcę zniknąć, nim się przybliżą.
-
Dobry pomysł. - Olven nie lubił szastać słowami.
- A może byście tak pobawili się z nimi w kotka i myszkę? - zaproponował Sparhawk. - Dopóki was nie dogonią, nie będą w stanie stwierdzić, czy nadal znajdujemy się razem.
Na twarzy Olvena pojawił się chytry uśmieszek.
- Nawet do samego Demos? - zapytał.
- Bardzo by nam to pomogło. Omiń Lendę, jedź na przełaj polami. Na południe od miasta wróć na trakt. Jestem pewien, że Annias giĹĽycko hotele ma swoich szpiegów również w Lendzie.
- Powodzenia, panie Sparhawku - powiedział Olven.
- Dzięki. - Sparhawk ścisnął mu prawicę, - Może być nam potrzebne. - Skierował Farana w bok od
drogi i drużyna zbrojnych minęła go w galopie.
- Zobaczymy, jak szybko potrafisz dopaść tego lasku - zwrócił się rycerz do wierzchowca.
Faran parsknął kpiąco i skoczył do przodu pędząc na złamanie karku.
Kalten czekał na skraju zagajnika. Jego szary płaszcz był ledwo widoczny we mgle.
- Pozostali są między drzewami - raportował. - Czemu pan Olven tak pędzi?
- Poprosiłem go hotele kielce o to. - Sparhawk zeskoczył z siodła. - Gwardziści nie domyślą się, że opuściliśmy kolumnę, dopóki pan Olven będzie trzymał się pół ligi czy ligę przed nimi.
- Jesteś sprytniejszy, niż na to wyglądasz, Sparhawku - powiedział Kalten, również zsiadając z wierzchowca. - Zabiorę stąd
konie. Unosząca się z nich para może je zdradzić. - Zerknął na Farana. - Powiedz tej twojej wstrętnej bestii, żeby mnie nie ugryzła.
- Słuchaj go i bądź grzeczny - polecił Sparhawk swemu rumakowi.
Faran stulił uszy i rzucił mu złe spojrzenie.
Gdy Kalten odprowadzał hotele biaĹ‚ystok konie, Sparhawk położył się na brzuchu w niskich zaroślach. Zagajnik był oddalony od traktu nie więcej niż o pięćdziesiąt kroków. Zbliżał się świt, mgła rzedniała coraz bardziej i rycerz mógł obserwować znaczną część drogi. Wtem z południa przygalopował samotny gwardzista w czerwonym mundurze. Miał dziwnie tępy wyraz twarzy, jechał trzymając się sztywno w siodle.
- Zwiadowca? - wyszeptał Kalten, podczołgując
się blisko przyjaciela.
- Więcej niż pewne - odszepnął Sparhawk.
- Czemu szepczemy? - zapytał Kalten. - Nie może nas przecież usłyszeć w hałasie czynionym przez końskie kopyta.
- Ty palmtop zacząłeś.
- To z przyzwyczajenia. Zawsze szepczę, gdy się skradam. Zwiadowca wjechał na szczyt wzgórza, potem zawrócił pognał z powrotem. Na jego twarzy nadal malowała się bezmyślność.
- Zajeździ konia na śmierć - powiedział Kalten.
- To jego koń.
- Masz rację. To jego sprawa, że będzie musiał iść piechotą, gdy mu padnie.
- Spacer dobrze robi gwardzistom. Uczy ich pokory.
Pięć minut później przegalopował obok nich cały oddział. Dowódca był wysoki, chudy, osłonięty czarną szatą. Jego plecy robiły wrażenie mocno
zdeformowanych. Być może to gra światła w ten mglisty poranek sprawiła, kolonie dla dzieci że wydawało się, iż spod kaptura dobywa się słaba, zielonkawa poświata.
- Nie ma wątpliwości, że próbują mieć zbrojnych Olvena na oku - powiedział Kalten.
- Mam nadzieję, że spodoba im się Demos - odparł Sparhawk. - Pan Olven nie da się dogonić. Muszę porozmawiać z Sephrenią. Pozostaniemy tu przynajmniej godzinę. Upewnimy się, że gwardzistów nie ma w pobliżu i dopiero wtedy ruszymy dalej.
- Dobry pomysł. I tak właśnie naszła mnie ochota na śniadanie.
Poprowadzili konie pomiędzy mokrymi drzewami do małej kotlinki otaczającej rwący strumień.
- Przejechali? - zapytał Tynian.
-Galopem. - Kalten uśmiechnął
hotele białystok - palmtop - kolonie dla dzieci -
|