kubki -
racjonalnie umotywować swą decyzję, ale Sparhawk w duchu podejrzewał, iż głównym powodem była chęć oszczędzenia Sephrenii. Sparhawk wierzył, że pomimo wszelkich surowych zakazów, jakie obowiązywały w ich zakonie, Vanion kochał tę drobną, kruchą niewiastę, która od pokoleń kształciła całe zastępy pandionitów w sekretach styrickiej magii. Wszyscy rycerze Zakonu Pandionu kochali i wielbili Sephrenię. Sparhawk miał wrażenie, iż Vanion w swej miłości i uwielbieniu posunął się o krok dalej. Zauważył również, że i Sephrenia zdawała się darzyć mistrza specjalnymi względami, wykraczającymi o wiele dalej poza uczucia, jakimi nauczyciele obdarzają swoich uczniów. O czymś takim Rycerz Kościoła powinien niezwłocznie powiadomić hierarchię w Chyrellos. Ale
i tym razem Sparhawk postanowił tego nie czynić.
- Po co zebraliśmy się o tej niezwykle wczesnej porze? - odezwał się Vanion słabym głosem.
- Chcesz sama mu o tym powiedzieć, mateczko? - zapytał Sparhawk Sephrenię.
Styriczka w białej szacie westchnęła i odwinęła z płótna długi przedmiot, który okazał się kolejnym mieczem rycerza Zakonu Pandionu.
- Tanis odszedł do Domu Śmierci - rzekła smutno do Vaniona.
- Tanis? Kiedy to się stało? - pytał Vanion głosem pełnym udręki.
- Jak wnoszę, niedawno.
- Czy to dlatego zebraliśmy się dzisiejszej nocy? - mistrz zwrócił się do Sparhawka.
- Niezupełnie. Pan Tanis, zanim udał się ze swoim mieczem do Sephrenii, złożył kubki
mi wizytę - a raczej uczynił to jego duch. Powiedział, że ktoś z krypty królewskiej w katedrze chce się ze mną widzieć. Poszedłem więc do katedry, gdzie stanąłem przed duchem Aldreasa. Król wyjawił mi parę spraw i dał to. - Sparhawk odkręcił. drzewce włóczni i wytrząsnął ze schowka rubinowy pierścień.
- A więc to tu ukrył go Aldreas - powiedział Vanion. - Chyba był mądrzejszy, niż myśleliśmy. Rzekłeś, że wyjawił ci parę spraw. O czym mówił?
- O tym, że został otruty. Prawdopodobnie tą samą trucizną, którą podali Ehlanie.
- Czy to był Annias? - zapytał ponuro Kalten.
- Nie. - Sparhawk potrząsnął głową. - To
była księżniczka Arissa.
- Jego rodzona siostra? - wykrzyknął Bevier. - To potworne! - Bevier, szczupły młodzieniec o oliwkowej cerze i kruczoczarnej czuprynie, pochodził z Arcium i jak każdy Ark miał wpojone surowe zasady moralne.
- Arissa to prawdziwy potwór - przyznał Kalten. - Nie należy do osób, które tolerują najmniejsze przeszkody na swojej
drodze. Jak jednakże udało jej się wydostać z klasztoru w Demos, by otruć króla?
- Annias to zorganizował - odrzekł Sparhawk. - Zabawiała się z Aldreasem w swój zwykły sposób, a gdy był już zmęczony, podała mu zatrute wino.
- Nie bardzo rozumiem. - Bevier zmarszczył brwi.
- Związek łączący Arissę z Aldreasem hotele
kielce był o wiele głębszy niż ten, jaki zwykle łączy brata i siostrę - wyjaśnił mu delikatnie Vanion.
Bevier otworzył szeroko oczy, a jego śniada twarz pobladła, gdy dotarło do niego znaczenie słów Vaniona.
- Czemu go zabiła? - zapytał Kalten. - Z zemsty za zamknięcie w klasztorze?
- Nie, nie sądzę - rzekł Sparhawk. - Myślę, że było to częścią planu, który ułożyła wespół z Anniasem. Najpierw otruli Aldreasa, a potem Ehlanę.
- W ten sposób bękart Arissy miałby wolną drogę do tronu? - domyślił się Kalten.
- To wydaje się logiczne - przyznał Sparhawk. - Dowiedziałem się jeszcze, że Lycheas jest synem Anniasa. Wszystko więc
do siebie pasuje.
- Lycheas jest synem prymasa Kościoła? - odezwał się zaskoczony Tynian, skory do żartów alcjonita o okrągłej, dobrodusznej twarzy. - Czyżby mieszkańców Elenii obowiązywały inne prawa niż pozostałych Elenów?
- Niezupełnie - odparł Vanion. - To tylko Annias wydaje się myśleć, że stoi ponad prawem, Arissa zaś łamała je dla własnej przyjemności.
- Arissa nie przywiązywała zbytniej wagi do przestrzegania dobrych obyczajów - dodał Kalten. - Plotki mówią, że zadawała się niemal ze wszystkimi mężczyznami w Cimmurze.
- To chyba lekka przesada. - Vanion wstał i podszedł do okna. - Przekażę tę informację Dolmantowi, patriarsze Demos - rzekł, spoglądając w mglistą noc. -
hotele kielce -
|