nowości - sandlådor - agencja public relations -
i Sparhawk wjecha³ na szczyt wzgórza, aby rozejrzeæ siê po okolicy.
- Tu¿ przed nami jest wioska - oznajmi³ po powrocie. - Miejmy nadziejê, ¿e to ta, której szukamy.
Wioska le¿a³a w cienistej dolinie. By³a niedu¿a - kilkanaœcie kamiennych domków wzd³u¿ brukowanej ulicy, z koœcio³em na jednym jej koñcu, a ober¿¹ na drugim.
- Przepraszam, ziomku - zwróci³ siê Sparhawk do napotkanego mê¿czyzny, gdy wjechali do osady. - Czy to Verine?
- Tak.
- A tam na wzgórzu, to klasztor?
- Tak - potwierdzi³ wieœniak, tym razem jakby posêpnie.
- Czy macie z tego powodu jakieœ k³opoty?
- Ci mnisi s¹ w³aœcicielami ca³ej ziemi w okolicy. nowoÅ›ci
Ka¿¹ sobie p³aciæ okrutne czynsze.
- Czy nie by³o tak zawsze? W³aœciciele ziemscy zawsze byli chciwi.
- Mnisi obstaj¹ zarówno przy dziesiêcinie, jak i przy czynszu. Chyba posunêli siê trochê za daleko.
- Masz s³usznoœæ.
- Czemu do wszystkich zwracasz siê ,,ziomku”? - zapyta³ Tynian, gdy pojechali dalej.
- Myœlê, ¿e to przyzwyczajenie. - Sparhawk wzruszy³ ramionami. - Przej¹³em je po moim ojcu, to taki chwyt maj¹cy oœmielaæ ludzi.
- Czemu wiêc nie zwracasz siê do nich ,,przyjacielu”?
- Poniewa¿ nigdy nie mam ca³kowitej pewnoœci, czy nie mówiê do wroga. ChodŸmy porozmawiaæ z opatem tego klasztoru.
Surowo wygl¹daj¹cy budynek by³ otoczony murem z ¿ó³tego piaskowca. Rozci¹gaj¹ce sandlÃ¥dor
siê wokó³ pola wygl¹da³y na bardzo zadbane. Mnisi w spiczastych kapeluszach, wyplecionych z okolicznej trawy, pochylali siê cierpliwie w promieniach porannego s³oñca nad d³ugimi zagonami warzyw. Brama wjazdowa by³a otwarta i Sparhawk na czele towarzyszy wjecha³ na g³ówny dziedziniec. Wyszed³ im na spotkanie szczup³y, a w³aœciwie chudy mnich z nieco zalêknionym wyrazem twarzy.
- Witaj, bracie - pozdrowi³ go Sparhawk. Rozchyli³ swój p³aszcz, by pokazaæ mu ciê¿ki srebrny amulet, oznakê rycerza Zakonu Pandionu. - Jeœli nie sprawi to zbyt wielu k³opotów, to z chêci¹ zamienilibyœmy kilka s³ów z waszym opatem.
- Zaraz go przyprowadzê, dostojny panie. - Braciszek poœpieszy³ do agencja
public relations wnêtrza budynku.
Opat okaza³ siê weso³ym grubaskiem o rumianym obliczu i ³ysej jak kolano g³owie. Jego klasztor by³ ma³y, le¿a³ na uboczu i mia³ s³aby kontakt z Chyrellos. On sam zaœ zachowywa³ siê a¿ krêpuj¹co us³u¿nie w stosunku do przyby³ych w jego progi Rycerzy Koœcio³a.
- Szlachetni panowie... - Witaj¹c ich niemal pad³ na kolana. - Czym mogê s³u¿yæ?
- Chodzi o zupe³n¹ drobnostkê, wielebny ojcze - odpar³ mu uprzejmie Sparhawk. - Czy znasz patriarchê Demos? Opat g³oœno prze³kn¹³ œlinê.
- Dostojny panie, mówisz o jego œwi¹tobliwoœci Dolmancie? - zapyta³ z nabo¿n¹ czci¹ w g³osie.
- Tak, o tym wysokim, chudym i
sprawiaj¹cym www.trepiani.pl wra¿enie zabiedzonego. Musimy przes³aæ mu wiadomoœæ. Czy znajdzie siê u ciebie jakiœ m³ody mnich z wytrzyma³ym i r¹czym koniem, który móg³by pojechaæ do patriarchy? Oczywiœcie w s³u¿bie Koœcio³owi.
- O-oczywiœcie, dostojny pa-panie.
- Wierzê ci. Masz pewnie pod rêk¹ atrament i pióro, wielebny ojcze? Napiszê wiadomoœæ i nie bêdziemy ci wiêcej zawracaæ g³owy.
- Jeszcze jedno, wielebny ojcze - wtr¹ci³ Kalten. - Czy moglibyœmy prosiæ ciê o trochê prowiantu? Ju¿ od pewnego czasu jesteœmy w podró¿y i zapasy nam topniej¹. Nie chodzi nam o ¿adne frykasy, raptem kilka pieczonych kurczaków, ze dwie szynki, kawa³ek bekonu i byæ mo¿e zadni¹ æwiartkê
wo³u...
- wrocÅ‚aw O-oczywiœcie, szlachetny pa-panie - zgodzi³ siê opat poœpiesznie.
Sparhawk skreœli³ kilka s³ów do Dolmanta, a Kurik z Kaltenem za³adowali prowiant na juczne konie.
- Musia³eœ to zrobiæ? - zapyta³ Sparhawk Kaltena, kiedy odjechali z klasztoru.
- Wspieranie bliŸnich jest cnot¹ g³ówn¹, Sparhawku - odpar³ Kalten podnios³ym tonem. - Zachêcam do niej zawsze, gdy mam ku temu okazjê.
Okolica, któr¹ przemierzali, robi³a siê coraz bardziej wyludniona. Gleba by³a marna, zdolna wykarmiæ jedynie zaroœla ciernistych krzewów i chwasty. Tu i ówdzie mijali stawy okolone z rzadka rachitycznymi drzewkami. Niebo zaci¹gnê³o siê chmurami i przez resztê dnia jechali w ponurym, popo³udniowym œwietle.
Kurik na swoim
www.trepiani.pl - wrocław -
|